Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej

Znacie to uczucie, kiedy jesteście w obcym miejscu, w obcym łóżku i przetaczacie się z boku na bok, nie mogąc zasnąć? To dość typowe uczucie, które towarzyszy domatorom opuszczającym swój dom i przebywającym w obcym miejscu. Choćby nawet najwygodniejszym, najbardziej przytulnym i robiącym dobre wrażenie.

Cóż, taka przypadłość…

Nic w tym w końcu złego, że własny dom domatorzy mają za ostoję spokoju i oazę szczęścia. I choć niejednokrotnie lubią wyjeżdżać, to mimo wszystko przyświeca im myśl: wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej.

Wszak własne cztery kąty gwarantują stałość, stabilność i niezawodność.

Tu wszystko jest na swoim miejscu. Stare, sprawdzone i wygodne łóżko. Koszule nocne i piżamy leżące w szufladzie. Bluzki i koszule wiszące w szafie, przybory toaletowe w łazience…Można tak wymieniać i wymieniać bez końca.

I wcale nie oznacza to, że domator nie lubi podróżować i opuszczać swojego domu. On zwyczajnie nie czuje się w stu procentach pewnie i komfortowo nigdzie poza swoim przytulnym mieszkaniem, czy nowoczesnym domem.

Nie jest to równoznaczne z tym, że nie wyściubia nosa ze swoich czterech ścian. Co to, to nie. Bycie domatorem nie oznacza przecież, że zapadło się na agorafobię! Dlatego domatorzy chętnie podróżują, poznają nowe miejsca i ludzi. Choć sprawia im to zdecydowanie mniej frajdy i satysfakcji niż wiecznym podróżnikom. Potrafią za to dużo bardziej docenić własny dom, a zwłaszcza powrót do niego.

Domatorzy to równocześnie bardzo często osoby niezwykle rodzinne, które są dla swoich rodzin opoką, cementują ją i wiążą ze sobą jej członków. Są jak przystań do której się wraca, niezawodna, bezpieczna i cicha.

I całe szczęście, że jesteśmy od siebie tak różni. Jedni kochający przygody i podróże, inni uwielbiający własne cztery kąty, kapcie i koszule nocne. I w końcu jeszcze inni ciągle niespokojni i poszukujący czegoś nowego.

Bo gdyby nie to, świat byłby strasznie przewidywalny i nudny. Nawet, mając samych obieżyświatów naokoło… Różnijmy się więc zatem i podziwiajmy naszych domatorów.

Podobne artykuły: